• Pinterest
  • Facebook
  • Instagram

O MNIE

I CO DALEJ Z BLOGIEM WYMARZONYDOMANI.BLOGSPOT.COM?


KRÓTKO O MNIE

Hej! Jestem Anna Pryć-Futkowska i przez kilka ostatnich lat "Wymarzony Dom Ani" był moim wyjątkowym miejscem. Ale tak jak zmieniam się ja, tak zmienia się te tenż blog.

Po mojej fascynacji wnętrzami i DIY pozostała miłość do estetyki, stonowanych kolorów. Praca z drewnem nauczyła mnie szacunku do natury i pracy ludzkich rąk.

Rok temu zaczęłam nowy rozdział mojej artystycznej działalności - i właśnie tę część mojego świata znajdziecie niebawem na NOWYM BLOGU

CAŁA JA

Anna Pryć-Futkowska

CO DALEJ Z BLOGIEM?

Od października 2019 blog będzie funkcjonował pod nowym adresem www.bardzoosobiste.pl.

Od roku zajmuję się malowaniem. Ołówek, akwarele, cienkopis - to teraz moje narzędzia i pracy i narzędzia do wyrażania moich emocji. Kobiecych emocji, które bardzo mnie fascynują. Dużo moich prac i przemyśleń na temat malowania i kobiecości znajdziecie na nowym blogu. A także artykuły o kreatywności, pracy freelancera, samooakceptacji i kobiecym ciele... i dużo, bardzo dużo moich ilustracji.
Już dziś zapisz się na newsletter i nie przegap startu nowego bloga! Czekam tam na Ciebie

BLOG - POSTY ARCHIWALNE

NA NAJNOWSZE POSTY BLOGOWE ZAPRASZAM OD PAŹDZIERNIKA 2019 NA WWW.BARDZOOSOBISTE.PL


10 września 2010

Wrześniowe święta...

Tak się przyjemnie złożyło, ze wrzesień obfituje we wszelakie ważne dla mnie święta.

Wczoraj minęły cztery lata...

(...) biorę sobie Ciebie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz ze Cię nie opuszczę aż do śmierci (...)




Dziś 10 minut przed dobranocką minie lat 28 od mojego pierwszego krzyku:)

Jutro minie siedem lat od kiedy patrzymy z M w tym samym kierunku...., a 25 września moi kochani Rodzice świętować będą wspólne 34 lata...

Tyle wspaniałych dat, tyle wydarzeń ważnych w moim życiu...to pora na spotkania z bliskimi i wspólne spędzanie czasu…

Zdążyłam jedynie zrobić malutki lifting ramek wyszperanych w second-handzie i juz zdobią ścianę w Tusiowym pokoiku do spółki z aniołkami -stróżami z chrzcin:)

Przed:





Po:





Zmykam do lekarza z Matyldą - przedszkole działa na polu choróbsk wszelakich wzorowo:(

Zdrówka dla Was i słoneczka choć odrobinkę!

7 września 2010

Arabeski na bis, przygotowania do zimy i dylematy...

Dziś moje arabeskowe podkładki pod talerze oficjalnie ujrzały światło dzienne, z czego jestem bardzo dumna, bo lakierowanie i szlifowanie zajęło mnóstwo czasu. Na szczęście efekt jest wart takiego poświęcenia, podkładki pięknie błyszczą, nic się nie przykleja...choć oczywiście praca na białym tle nie należy do najłatwiejszych i niestety troszkę paproszków się znalazło:(

Tak było przed:




A tak podkładki wyglądają obecnie:)






Powstał już mały komplet razem z podkładkami od kubki, które można zobaczyć tu, a w kolejce czekają pierścienie do serwetek oraz taca:)

wczoraj nareszcie powstał ostateczny - mam nadzieję - projekt naszego kominka. Pora najwyższa, sezon grzewczy się zbliża, ja już marzę o ciepełku i blasku ognia, a fachowcy mogą wejść dopiero pod koniec października - więc już najwyższy czas zamówić wybrane przez nas kafle:)
Zdecydowaliśmy się w związku z renowacją, a raczej demolką starego i postawieniem nowego kominka zlikwidować całą polączoną z nim salonową zabudowę...oj będzie bałagan! Na samą myśl cierpnie mi skóra...Ale może nareszcie salon zacznie przypominać ten z moich marzeń???
Oto i on - tadaaam:)

Obecnie:




I w projekcie:



A tu wcześniejsze wersje moich projektów:)

Tak, zgodnie z tytułem jeszcze moje małe-duże dylematy...Wczoraj chwaliłam się, że właścicielka restauracji, w której robiliśmy chrzciny, pytała o namiary na dostawcę tortu. Kiedy mąż pojechał zapłacić za imprezę zapytała go czy nie zgodziłabym się robić dla nich torty na imprezy okolicznościowe!

I co ja mam odpowiedzieć?

Z jednej strony aż się wyrywam do takiej pracy, bo ją lubię i na pewno czerpałabym z niej satysfakcję.
Z drugiej strony przeraża mnie troszkę ogrom odpowiedzialności - wszak nie jestem cukiernikiem, a oprócz samej dekoracji tort musi smakować gościom:)
siedzę i myślę, zastanawiam się czy podjąć ryzyko...

PORADŹCIE!!:) Może któraś z Was piecze na zamówienie?
?

6 września 2010

Antoni jest już Antonim:)

Tak Kochani, mój synek jest już prawowitym Antonim Marcinem - i w urzędach i przed Bogiem:) Wczorajszy Chrzest to było wspaniale przeżycie dla Wszystkich i moje matczyne serducho aż trzepotało z radości...
Tu glówny bohater dnia z mamą chrzestną:)



Aż nie chce mi się wierzyć, że dziś minęły cztery miesiące od dnia, kiedy zobaczyłam Go po raz pierwszy, mój kochany synuś, moje szczęście.

MAM SKARB, mam WSPANIALE I KOCHANE DZIECI:) To moja rodzina daje mi sile do pracy, do tworzenia, do dzielenia się wszystkim co mam...dla nich to wszystko, bez nich nic nie miałoby sensu...

Z okazji Chrztu upiekłam oczywiście torcik dla Antosia z motywem bucików, podejrzanym gdzieś w sieci...Właścicielka restauracji poprosiła mnie i kontakt do cukierni, w której zamawiałam tort, jakie było jej zdziwienie, kiedy powiedziałam, że robiłam go sama...nie powiem, mile połechtało to próżną część mojego ja:) torcik byl cytrynowy oczywiście z przepisy dorotus i do tego tradycyjnie masa cukrowa...



Nie pisałam od tygodnia, ale nie dlatego, żebym się leniła, co to to nie...wręcz przeciwnie, pracowałam jak mróweczka, muszę troszkę więcej czasu poświęcić w domu na porządki, tyle rzeczy jest do zrobienia...w tak zwanym międzyczasie dokończyłam moje woreczki na przydasie - czyli jeden na klamerki do prania i drugi na foremki na ciasteczka:)motyw ze sztućcami oczywiscie zaczerpnięty z bloga Penelopis







Bardzo dziękuję Konstancji za zaproszenie do zabawy w "Lubię...". Chciałam napisać od razu jak je otrzymałam, ale pośpiech nie jest tu wskazany i teraz, kiedy troszkę spokojniej w domu opowiem Wam, co lubię...nie wymienię rzeczy oczywistych, jak to, że kocham męża, dzieciaki, książki czy wypieki...Zainspirowana listą Miry opowiem Wam o Ani, która...

1. Jest nocnym markiem i lubi tę ciszę i uśpienie, kiedy dzieci są już w lóżkach i może poświęcić czas na rozmowę z mężem, małą lampkę wina (choć jest na cenzurowanym) czy zabawę w xxx...

2. Uwielbia karmić piersią i nie wyobraża sobie piękniejszego i bliższego kontaktu z maleństwem...kiedy moje dziecko patrzy na mnie i zadowolone głośno pomrukuje, miziając mnie rączką po piersi czuję, że jestem na prawdę szczęśliwa i spełniona...bardzo przeżyłam pożegnanie Matusi z piersią (odstawiła się sama w wieku 13 miesięcy) i już z żalem myślę o czasie, gdy synek "wydorośleje" i od maminej piersi będzie wolał soczek z butelki...

3. Lubi - za sprawą męża - wybrane filmy z Hugh Grantem - Był Sobie Chłopiec (kto zna Dead Duck Day?:)), Nothing Hill i To właśnie Miłość - nasza ulubiona scena z piosenką świąteczną "All I want for Christmas"...



4. Lubi też filmy o muzyce - na poważnie i ze przymrużeniem oka - i podziela tę pasję z mężem - zachęcam gorąco do obejrzenia filmów Idol, School of Rock, Globalna Herezja, Still Crazy (Szalona Kapela - kocham ten film i za każdym razem mieję się do lez!!), It's all gone Pete Tong...



5. Lubi czytać, przeglądać, wertować w nieskończoność gazetki wnętrzarskie i dlatego kosz z nimi stoi kolo lóżka w sypialni, a część gazet wala się po domu, w toalecie, salonie...:)

6. Lubi zielona herbatę i od niej zaczyna dzień...najbardziej cytrynową, nie pogardzi też z opuncją, z grapefruitem, z ananasem, z wanilią...w dużym kubku, przed komputerem...

7. Lubi chomikować rzeczy z pozoru niepotrzebne (czyt. przydasie), co doprowadza czasem do pasji i ją i jej małżonka, gdyż rzeczy te są po prostu wszędzie, a w pomieszczeniu zwanym szumnie garderobą nie wciśnie się już nawet szpilki:)

8. Uwielbia czytać bajki i o zgrozo śpiewać dzieciom (co niestety nie idzie w parze z cudownym głosem)

9. Śpiewać na glos w samochodzie:) ale jestem też litościwa i czynię to wyłącznie jadąc sama, nawet dzieciom nie umilam w ten sposób podróży:)

10. Lubi uczyć się języków obcych - maturę zdawałam w Niemczech, między innymi z zaawansowanego angielskiego, złapałam troszkę francuskiego, rozumiem też nieco po włosku...naukę każdego z języków zaczynałam od...tłumaczenia tekstów piosenek i oglądania oryginalnej telewizji, to najlepszy sposób...teraz niestety brak czasu nie pozwala na to hobby, ale może na emeryturze...:)


Dopiero się rozkręciłam, a tu już czas kończyć...zapraszam wszystkich, którzy dobrnęli do końca na kubas gorącej zielonej herbaty i napisanie swojej dziesiątki (choć chyba jestem jedną z ostatnich blogowiczek dołączających do zabawy):)

1 września 2010

A mnie jest szkoda lata...

I tęsknię za ciepełkiem, a ponieważ jestem istotą zdecydowanie ciepłolubną, to w użyciu są już kocyki wieczorne i nocne skarpetuchy:)
I marzę o kominku - sprawnym i gorrącym...a tu fachowiec wchodzi pod koniec października dopiero, a my z projektem nadal w lesie:(

Na pożegnanie lata powstał wczoraj na poczekaniu wianuszek na drzwi wejściowe - i już połyskuje sobie w słoneczku, które dziś nam łaskawie panuje na dworze...






Za chwilkę wytargam maminą maszynę i zasiądę do szycia woreczków i obrusu, na uszycie którego materiał czeka od początku lata...to się wreszcie doczeka dziś...
W planach jeszcze zaczątki Antosiowego tortu - muszę zrobić ozdoby z masy, a sam tort powstanie w sobotni wieczór i niedzielny poranek - w niedzielę nasz synuś będzie miał Chrzest Święty:)

Przesyłam Wam ciepełko i pozdrawiam wrześniowo juz...

31 sierpnia 2010

Kiedyś trochę malowałam...

Nie robiłam tego od kilku lat...dlaczego teraz do tego wracam?
Rodzice oddali mi ostatnio jeden z moich "obrazów", który czas jakiś wisiał w salonie na honorowym miejscu...teraz z jego prostej cienkiej drewnianej ramki zrobię ramę do tablicy kuchennej...a sam obraz...nie wiem, włożę między inne do zakurzonej teczki, może poczeka na lepsze czasy...

Na otarcie łez wyszperałam kilka moich starych zeskanowanych prac - przepraszam za jakość:)

Jedne z pierwszych - łabędzie jeszcze z podstawówki...



Seria portretów





Próby autoportretów:)



Czasem jakiś akt...



A czasem kwiatki, w ramach relaksu - tu moje ukochane kalie...


Był czas, kiedy malowanie, rysowanie, szkicowanie pochłaniało mnie całkowicie, marzyłam o szkole plastycznej, potem architekturze...Los chciał, że te marzenia pozostały tylko marzeniami, a moje prace zostały zapomniane...i choć lubię swoje życie, to są chwile, kiedy tęsknię za tamtą małą Anią, która z taką pasją chciała realizować dziecięce marzenia...i tej architektury żal ogromnie...

30 sierpnia 2010

Jesiennie...

Jesiennie już, deszcz pada od kilku dni, aura nastraja raczej melancholijnie i taki też mam nastrój...dlatego kupiłam sobie wrześniowy numer „Działkowca” i będę robić wrzosowisko w ogrodzie...niech jesień upłynie pod znakiem wrzosów, lasu i fioletoworóżowych inspiracji...

Ach kolejka z zaplanowanymi pracami rośnie, tylko przez panującą aurę mam ochotę zakopać się pod kocykiem i przygotować się do zimowego snu...przynajmniej leżąc wieczorami bawię się xxx i niedługo pochwalę się moimi pierwszymi woreczkami na przydasie i różności...

Humor poprawiają mi oczywiście ZAKUPY, ale nie, nie:) Nie o ciuchach tu mowa...upolowałam ostatnio w JYSKu piękne duże kosze, sztuk dwie, docelowo do pokoju Antosia na zabawki i klocki, tymczasowo jako pojemniki na leżące w sypialni za szafką nocną i drażniące małżonka czasopisma wnętrzarskie...chociaż tak mi się tam spodobały, że chyba wybiorę się po następne...
Czy sadziłyście może kwiaty w takich koszach? Już widzę oczami wyobraźni (a podobno mam bujną :P) moje draceny w tym koszu pyszniące się w salonie...ale jak z izolacją? Jak z drenażem? Może jakie podpowiedzi od doświadczonych koleżanek?



W ramach niedzielnego rozpieszczania podniebienia pianka z galaretką w klimatach lawendowych - pierwszy raz udalo mi się pochwycić te slodkosci na zdjęciu, zawsze znikają zbyt szybko:) Przepis oczywiscie z blogu Moje Wypieki - do dowolnych wariacji, byl już z brzoskwiniami, jagodami, truskawkami, malinami...zawsze pysznie i prosto, czyli tak jak lubię:) Przepraszam za jakość zdjęcia, robione po ciemku, wieczorkiem, po położeniu dzieciaczków do snu...to był miły niedzielny wieczór....




NEWSLETTER

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco