Minęły pierwsze tygodnie nauki w szkole. Pod postem o tym
DLACZEGO POSŁAŁAM DO SZKOŁY SZEŚCIOLATKA rozgorzała interesująca dyskusja -
polecam! Tak jak się spodziewałam zdania są podzielone.
Mój dzielny
sześciolatek codziennie wędruje do szkoły z wielkim plecakiem, aklimatyzuje się
na świetlicy i biega na szkolnym boisku. Bilans na dziś - guz i plaster na
czole, cztery wizyty u szkolnej pielęgniarki, dwie uwagi słowne, mnóstwo nowych
kolegów w klasie i na świetlicy, widoki na pierwszą dziewczynę i uśmiech na
buźce gdy odbieram go popołudniu ze szkoły. Ufff, chyba całkiem niezły
początek!
Teraz najtrudniejsze. ZADANIA DOMOWE.
To zdecydowanie
nowość dla Antka. I największe wyzwanie dla nas - rodziców. Stworzenie nawyku
odrabiania lekcji u malucha wymaga sporej cierpliwości i konsekwencji. Nie
tylko z jego strony. Moim pierwszym
krokiem było urządzenie mu kącika do nauki, który będzie mu się podobał i
zachęci go do pracy.
Każdy, kto urządza
pokój dziecka na poddaszu boryka się z problemem braku prostych ścian, przy
których można postawić biurko i zawiesić półki. Przeczytałam mnóstwo poradników
na temat urządzania kąta do pracy dla malucha. Schemat jest jeden, powielany w
każdym. I nagle powstaje problem, bo okazuje się, że aby spełnić te wymagania
powinniśmy zbudować nowy dom. Przy czym - nasze maluchy mają własne pokoje z
dość dużym metrażem, a i tak zastosowanie się do wszystkich wytycznych jest
niemal niemożliwe.
Dlatego
postanowiłam kierować się własnym wyczuciem i intuicją. I znajomością własnego
dziecka. Jak zwykle.
Zamysł pokoju
Antka zmieniał się odkąd w nim zamieszkał (TAK BYŁO) i ostatecznie głos
decydujący miał sam właściciel. A właściciel wybrał kolor zielony. Jest trochę
vintage, elementy loftowe, chłopięce. ciepła barwa starego drewna i kojące
szarości. dla ożywienia wybrana przez Antka soczysta ciemna zieleń. Taka
kojarząca się z soczystą trawą, lasem i naturą. I kropla żółtego - którego nie
może zabraknąć w pokoju fana klocków LEGO.
Urządzając miejsce
do pracy starałam się by było proste i utrzymane w tym stylu.
Po pierwsze - biurko.
Biurko Antka stoi
w jego pokoju od dwóch lat i już zdążył się z nim oswoić,choć przyznam
szczerze - najwięcej czasu nadal spędza przy stole w jadalni. Stare kreślarskie
biurko kupione w komisie odnowiłam o pomalowałam na szaro. Blat zawoskowałam na
kolor dębu.
Biurko stanęło pod jedyną prostą ścianą w pokoju (nie licząc tej zajmowanej przez łóżko), na tyle szeroką by pomieścić spokojnie biurko i półki na masę książek. Jego ogromna zaletą jest to, że "rośnie" razem z
dzieckiem i rozłożone do końca może nawet służyć do pracy na stojąco. Blat jest
regulowany i można nachylać go pod różnym kątem. Choć na tym etapie jest złożony
na płasko to w każdej chwili - po przestawieniu lampki i przybornika na zieloną
szafkę - możemy nachylić je pod wybranym kątem, np. zalecanych 30° do czytania
czy 15° do pisania.
No i jest takie cudne, vintage - nie mogłabym nie wspomnieć
i o tym, znacie mnie, prawda? Bardzo je lubimy. Proste, funkcjonalne i ładne - czego chcieć więcej od tego mebla?
Krzesło.
Szkolne. Stare.
przez jakiś czas służyło mi w biurze, a teraz po małym liftingu znalazło się w
pokoju Antka. Jest jednak jeszcze zbyt wysokie, dlatego trwają intensywne
poszukiwania krzesełka stokke tripp-trapp, które świetnie sprawdza się przy
biurku Matyldy. Cena nowego jest dla mnie zaporowa, więc mam nadzieję znaleźć
takie do odświeżenia na olx. Tymczasem na warsztacie tworzy się już podnóżek do
tymczasowego krzesła - taki z piękną historią,o której napiszę Wam następnym razem.
Lampka na biurku.
Najważniejsza, bo
chcąc nie chcąc większość lekcji odrabiana jest popołudniami, a okres jesienno-zimowy
zbliża się wielkimi krokami i niebawem światła dziennego zacznie nam po prostu
brakować. Taki towar deficytowy niestety w roku szkolnym.
Z miejsca moje
serce podbiła lampka ERIC od firmy SPOTLIGHT. Chromowane błyszczące elementy,
szary klosz i ramiona starannie imitujące drewno. Za wygląd - piątka! Kwestią priorytetową była możliwość regulacji
kąta nachylenia - nie tylko klosza, ale też ramion - i tutaj też lampka zdała
egzamin na pięć.
Początkowo stanęła
po prawej stronie biurka, jednak - jak większość z Was pewnie słusznie zauważy,
dla dziecka piszącego prawą ręką źródło światła powinno padać ze strony lewej.
Tak, by pisząc nie zasłaniał sobie kartki. Szybko więc nastąpiła zmiana
miejsca. Tutaj nie starałam się być mądrzejsza od naukowców i specjalistów.
Poczytałam też
trochę o doborze oświetlenia i jakie było moje zdumienie, kiedy odkryłam, że
ciepłe światło LED jednak nie jest najlepszym wyborem! Podobno działa
odprężająco i rozleniwia młodego ucznia usypiając jego czujność i zaburzając
koncentrację. Chwilowo byłam w kropce, ponieważ szczerze nie lubię zimnego
białego światła LED nad biurkiem, które sprawia, że czuję się jak w szpitalu
lub na przesłuchaniu. Z drugiej strony - mój roztrzepany Antek i bez ciepłego
światła ma problemy ze skupianiem się nad czymś poza zdobywaniem kolejnego
poziomu w Avengers. PAT!
Okazało się - po
wizycie w sklepie z bardzo miłym i cierpliwym sprzedawcą, że istnieje trzeci
rodzaj żarówek LED, które emitują światło białe NEUTRALNE. Nie wiem jak Wy, ale
ja byłam zaskoczona. Tyle lat żyłam w niewiedzy, o ja nieszczęsna! Teraz wybór
był prosty i musze przyznać, że światło lampki jest naprawdę przyjemne dla oka.
Organizer na biurko.
Oj z tym JA miałam
problem. Wymyślałam, cudowałam, projektowałam i ciągle coś było nie tak. Z
małe, za duże, za nowoczesne, niefunkcjonalne. Aż przy okazji porządków w
warsztacie odnalazła się stara skrzynka kupiona za grosze na targu staroci.
BINGO! Po oczyszczeniu z brązowej farby ukazało się piękne sfatygowane stare
drewno, a przegródki i otwory pozwalają utrzymać względny porządek wśród kredek
i akcesoriów szkolnych.
Szafka na książki, zeszyty i prace plastyczne.
IKEA. HELMER. Z
miejsca zakochałam się w komodzie w pięknym odcieniu zieleni. spełniała
wszystkie nasze wymagania - sześć pojemnych szuflad mieszczących swobodnie
szkolne książki, kółka, które sprawiają, że jest mobilna. Wysokość i niewielkie
gabaryty. Nie wahałam się.
Tak powstał
niezbędny zestaw do nauki w domu dla mojego pierwszoklasisty.
Nie byłabym sobą,
gdyby nie pojawiły się drobne dekoracje. Girlanda z zielonych literek nad
biurkiem (chcecie DIY?) i duża drewniana litera A obok biurka (tylko do zdjęć
pojawiła się na blacie). Zawsze przewija się gdzieś ludzik Lego czy
samochodzik. To takie elementy, które nadają temu kącikowi indywidualnego charakteru.
Tymczasem obmyślam
jeszcze jak ma wyglądać półka nad biurkiem oraz plan lekcji, który zawiesimy
tak, by Antek miał go przed oczami. Staram się wykształcić w nim nawyk
pakowania się do szkoły wieczorem, tak by oszczędzić nam porannego zamieszania
i nerwów. Może stworzę coś ciekawego, a wtedy na pewno podzielę się tym z Wami!
Mm nadzieję, że Antkowy
kącik małego ucznia podoba się Wam równie mocno jak samemu właścicielowi i że
będziecie śledzić nasze szkolne relacje i dalsze metamorfozy.
Post powstał we
współpracy z firmą SPOTLIGHT
widoczne na zdjęciach:
biurko kreślarskie
- surowe do kupienia TUTAJ
krzesło szkolne -
targ staroci
lampka biurkowa -
Eric od SPOTLIGHT
półki na książki - IKEA
Mosslanda
przybornik na
biurko - targ staroci
szafka na książki
- IKEA
Helmer
skrzynia na
książki - targ staroci
litera A - AnyTHING na
zamówienie
girlanda papierowa
Adventures Await – projekt DIY








0 comments:
Prześlij komentarz