Takie malutkie...a w planach te duże...
Pokój Matyldy czeka na kolejne zmiany... tymczasowo zadowalam się szuraniem mebli i przestawianiem, ale dopóki Tuśka dzieli pokój z Antkiem o większych zmianach mowy nie ma...
Zmieniam detale, dodaję drobiazgi, uspokajam kolorystykę.
Od września będzie to już pokój małej uczennicy, zmiany wydają się więc nieuniknione :)
Antoni dostanie swój własny pokój....który jeszcze w sferze planów i wstępnych projektów.
Tymczasem...
Detal iście świąteczny...
choć niekoniecznie Bożonarodzeniowy :)
Składanie origami i brył z brystolu i kartonu to świetne zajęcie odprężające...no chyba, że coś idzie nie po naszej myśli :)
Trofeum zawisło nad łóżkiem, które nieco zmieniło miejsce...ale o tym innym razem :)
Koło łóżka szafka nocna...a na niej stanął mały domek.
Wzdychałam do tych domków od bardzo bardzo dawna...
Wreszcie zdecydowałam się spróbować i tak oto w moim skromnym warsztacie powstał prototyp...który oczywiście powędrował do pokoju Matusi :)
Zdecydowanie nie mam jeszcze wprawy w łączeniu drewna takiej grubości (a raczej tak cienkiego) i w idealnym docinaniu pod kątem...no ale cięcie ręczną piłą wymaga dużej praktyki...pracuję nad tym! :)
Zamierzam stworzyć takie domkowe ściany w pokojach dzieci i kiedy tylko skończy się świątecznie i noworoczne zamieszanie wezmę się do pracy.
Kostki powstały na specjalne zmówienie pewnego młodzieńca, który rozpoczął przygodę ze szkołą. Drugi komplet wstawiłam też na DaWandę
Trzeci komplet powędruje do pokoi moich dzieci...choć może tym razem pokuszę się o kolor....
Czy Wy też tak kochacie to "szuranie meblami"?
Ja mogłabym to robić codziennie!







Zanim zamieszkałam u siebie, przestawianie mebli było świetnym sposobem odreagowania stresu przyniesionego z pracy... Teraz ewentualnie dodatki zmieniam, bo meble mam ustawione optymalnie :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńOj, ja bardzo lubię szuranie meblami :) co często z kolei denerwuje męża. Ale moje córki już wiedzą, jakie to fajne i same proszą o przemeblowania :) Albo wręcz same przesuwają łózka :) A domek wyszedł Ci cudny :)
OdpowiedzUsuńTeż lubię przestawiać, ale jak osiągnę stan zdowolenia, to juz zostaje.
OdpowiedzUsuńKrólik jest cudny- miałaś jakiś wzór, czy sama wykombinowałaś???
serdeczne
Superanckie... oj nawet nie wiem co najbardziej ;-). pozdrawiam serdecznie, Ola
OdpowiedzUsuńFajnie jest odkryć w sobie pasje tworzenia i drzemiace talenty, ja wciąż szukam a tobie gratuluje, bardzo ładne hand made.
OdpowiedzUsuńTy i drewno to niezwykle zgrany duet, tworzysz cudenka, domek, kostki rewelacja.
OdpowiedzUsuńAniu u mnie tak jest ze akurat przestawiania mebli bardzo nie lubie, ok wymiana lozka czy stolu jest dobra ale musi stac w miejscu poprzednika, tak mam :)
usciski
Uwielbiam przestawiać, dekorować itd. Fajna zabawa :) kostki i królik genialne
OdpowiedzUsuńPiękne te Twoje drewniane twory, zazdroszczę talentu! Pozdrawiam ciepło!
OdpowiedzUsuńJa wczoraj trochę poszurałam. Oczywiście M. zupełnie przeciwny, ale jak już skończyłam, to pełne zadowolenie wykwitło mu na twarzy i te bezcenne słowa "Jednak miałaś rację" ;)
OdpowiedzUsuń